top of page
Gruzja 2019

Jedna z najbardziej widowiskowych i spektakularnych tras Gruzji. Pętla Swanetii, bo o niej mowa, to ponad 250 kilometrów przez fenomenalny Wielki Kaukaz.

Pierwszy raz myśl o wyprawie rowerowo przyczepkowej w ten zakątek świata pojawiła się w mojej głowie dwa lata temu. Pierwotnie pomysł na wyprawę w roku 2019 był zupełnie inny. Nastąpiła zmiana planów i powrót do tematu wyjazdu z Lenką do Gruzji. Kierunek był oczywisty, chcemy odwiedzić Kaukaz, wspinać się na górskie szlaki, pokonać przełęcz Zagaro, która leży na wysokości ponad 2600 m n.p.m. 

Bardzo często, kiedy podróżujemy, wybieramy trasy, które już ktoś kiedyś pokonał, odwiedził. My zrobiliśmy podobnie, choć wyłamaliśmy się z pewnego schematu jeśli chodzi o szlak rowerowy po Swanetii, ale o tym trochę później.

 

Do takiego wyjazdu trzeba podejść odpowiednie pod względem logistycznym. Często, kiedy rozmawiamy o Gruzji, pada pytanie jak przewieźć rowery, przecież lecimy samolotem. Odpowiedź jest prosta. Chcąc przewieźć rowery drogą powietrzną, należy je odpowiednio przygotować do podróży. Pomocne będą kartony rowerowe - to prosty, tani sposób spakowania naszych pojazdów.  Jest to tzw. bagaż sportowy, który jest określany przez wagę -  do 30 kg. Rower musi być spakowany do kartonu. Pamiętajmy przy tym o kilku zasadach.

- spuszczamy  do zera powietrze z opon;

- należy koniecznie odkręcić stopki pedałów;

- odkręcamy kierownicę i montujemy ją wzdłuż ramy roweru, można wszystko zabezpieczyć folią bąbelkową

- zabezpieczamy przerzutki, można je odkręcić, można je odpowiednio zabezpieczyć, jeśli nie zdejmujemy tylnego koła, wystarczy samo zabezpieczenie folią;

- z przodu pomiędzy widelce, kiedy zdjęte jest koło włożyć także zbitą folię, styropian aby uchronić widelce przed uszkodzeniem, im więcej zabezpieczeń, tym lepiej

 

W moim przypadku, wszystko zabezpieczyłem folią bąbelkową. Wolne przestrzenie wypchałem sakwami, ciuchami. Pamiętajcie, że jeśli założymy, że rower waży około 15 kg, dodamy do tego wagę kartonu, pozostaje ponad 10 kg do zagospodarowania. Po pierwsze dzięki temu odpada Wam zakup dodatkowego bagażu, dwa dzięki dodatkowym rzeczą, zyskujecie wypełniacz, który wpłynie na stabilność bikea w kartonie. Warto zastosować także bardzo prosty zabieg polegający na oklejeniu kartonu z rowerem kartkom, na której znajduje się nazwa miejsca docelowego. Zyskacie na pewności, że rower trafi do Kutaisi a nie Sydney.

 

Czy waga paczki musi być idealna?

Kiedy pakowałem rzeczy  do Gruzji starałem się nie przekroczyć dopuszczalnego limitu. Wracając do Polski miałem w każdej paczce więcej kg, najwięcej było tam, gdzie był rower, było o 3 kg więcej, na lotnisku nie było żadnego problemu. Myślę, że 2-3 kg nie zrobią różnicy, jednak, kiedy przesadzimy musimy liczyć się z tym, że nie przejdziemy odprawy biletowej i trzeba będzie przepakowywać się na lotnisku, jest to zawsze stres. Tomek w jednym z bagaży miał 9 kg więcej, niestety, musiał przepakować karton.

W przypadku przyczepki rowerowej, ona także traktowana jest jako bagaż sportowy i podlega takim samym zasadom jak rower. Trzeba ją rozkręcić, przygotować do transportu odpowiednio ją zabezpieczając i trzymamy się limitów wagowych. Możemy uzupełnić wolną przestrzeń innymi rzeczami.

My posiadaliśmy jeszcze bagaż dodatkowy o wadze do 20 kg - bagaż płatny i dwa bagaże podręczne.

CENA BAGAŻU:

- bagaż sportowy to koszt 30 Euro - 1 osoba = 1 bagaż sportowy

- bagaż rejestrowany do 20 kg to koszt 55 Euro

- bagaż rejestrowany 10 kg to koszt około 25 Euro w sezonie letnim - my korzystaliśmy z tego bagażu na powrocie

Pamiętajcie o tym, aby na stronie przewoźnika przeczytać, co możemy przewozić w bagażu podręcznym, a co w rejestrowanym, czego np. nie możemy zabierać na pokład w ogóle. Unikniecie w ten sposób stresu, nerwów, szybkiego przepakowywania się na miejscu itp. Nie możecie np. przewozić butli turystycznych z gazem, żadnych paliw, także baterie, które macie w kamerach, aparatach, powinny być w bagażu podręcznym - my tak zrobiliśmy. Te rzeczy są ważne z punktu widzenia podróżnika. Jeszcze kilka lat temu był problemem z zakupem butli turystycznej z gazem na miejscu w Gruzji, jeśli już gdzieś był, bywało drogo, obecnie raczej takie butle kupimy bez trudu i cenowo jakoś nie odbiega bardzo od cen w Polsce. Zakup butli polecam szczególnie w większych miastach. 

Co zrobić z kartonami, kiedy wylądujemy w miejscu docelowym? Musimy przecież za jakiś czas wrócić i ponownie pakować rowery, kartonów nie będziemy także wozić z sobą. Więc? Musimy poszukać taksówkarza, który za odpowiednią cenę (trzeba liczyć około 10 Euro za karton) zaopiekuje się naszymi kartonami, czyli zabierze je z sobą i w dniu naszego powrotu przywiezie je na lotnisko. Jeżeli potrzebujecie namiary na człowieka, który zaopiekuje się kartonami i przekima Was u siebie w domku, piszcie na biuro@rowerowywloczykij.pl

Za naszą trójkę wziął 40 Lari za nocleg w dobrych warunkach i ugościł kolacją. Przywiózł nas do Kutaisi marszutką i zaopiekował się kartonami koszt 50 Lari za nasze kartony.​

Podobnie jeśli chodzi o walutę. Geli (lari) w Polsce nie kupicie, więc zabieramy $ lub Euro, które śmiało można wymienić już na lotnisku, kurs jest po prostu normalny.

WITAJCIE W GRUZJI.

Na dzień dobry musimy zmienić nasze przyzwyczajenia jeśli chodzi o czas, dodajemy 2 godziny, to nie tak dużo, ale przez pierwsze dni będzie ta zmiana czasu odczuwalna. Gruzja już na samym początku zachwyca. Rano, kiedy wstaliśmy za oknem bloku w który spaliśmy zastał nas piękny widok, góry, może nie tak wysokie. ale jednak w perspektywie góry, które były naszym celem. To co Was zachwyci, to psiaki, które są po prostu tak kochane i przyjacielskie, że aż trudno uwierzyć, że tak można. Nam psiaki towarzyszyły przez całą podróż, Zyzio dzięki nam znalazł dom. Spostrzeżenie: mijaliśmy wiele grup rowerowych, żadna z nich nie miała psa z sobą, przy nas psy były cały czas :-)

Na przedmieściach miast, miasteczek, wsiach, wszędzie chodzą krowy, świnie, może Was ten widok dziwić, ale na drodze auta uważają na krowy, nie krowy na auta.

Drogi spoko, raz lepiej, raz gorzej, nie ma jednak dramatu i poza miastem panuje względny spokój, także nie grozi Wam ból głowy jeśli chodzi o natężenie ruchu. Nie liczcie na  ścieżki rowerowe, tak naprawdę pojęcie "rowerzysta rodzimy" w Gruzji nie istnieje, po prostu rowerzystów miejscowych można zliczyć na palcach jednej ręki. Trzeba uważać na krawężniki i kanały deszczowe, które biegną wzdłuż wysokich krawężników, owe kanały potrafią być bardzo głębokie. Jeśli chodzi o bezpieczeństwo, możecie czuć się w Gruzji bezpieczni, raz, że bardzo dużo policji. Dwa, że należy przestrzegać podstawowej zasady, zanim oddalimy się od rowerów, zostawmy je w odpowiednim miejscu.

Co do policji w Gruzji, byliśmy świadkami, jak do grupy młodych ludzi podjechał patrol policji, przywitał się z nimi, następnie zaczęli policjanci robić zdjęcia. Podobno to normalne zachowanie, ale na nasze pytanie jednego z Gruzinów, dlaczego tak się dzieje, nie potrafił wyjaśnić. Nam zdjęć nikt nie robił, kilka razy mieliśmy do czynienia z policją, dość długo rozmawialiśmy, kiedy spaliśmy na przystanku, podjechał patrol i byli po prostu ciekawi co tu robimy, skąd jesteśmy, ale generalnie nie ma z policja problemów, są raczej pomocni i serdeczni. Często swoimi autami jeżdżą na sygnałach świetlnych, mam wrażenie, że nie dlatego, że muszą, ale dlatego, że lubią. Dobra o policji już nic więcej.

Ludzie są bardzo serdeczni. Jesteśmy jako Polacy lubiani i dobrze przyjmowani prze mieszkańców Gruzji. Pewnie miała na taką sytuację wpływ Lenka i przyczepka, ale serdeczność i gościnność wpisana jest w naturę Gruzinów. Dają serce, otwierają duszę i domy, są pomocni. Czasem ta troska bywa nawet uciążliwa - tak było kilka razy, kiedy widząc mój rower obładowany sakwami, przyczepkę rowerową i Lenkę, Gruzini  oferowali, że nas podwiozą, ponieważ z całą pewnością nie damy rady, że droga kamienista, błoto, kałuże, niebezpiecznie..., po co się tak męczyć :-). Trudno było czasami wyjaśnić, trudno też było zrozumieć mieszkańcom Gruzji, że to co my robimy nie wynika z tego, że ktoś nam karze, tylko dlatego, że tak chcemy, że to kochamy, że styrać się na maksa , wdrapać się z rowerem i przyczepka tam, gdzie wydaje się to niemożliwe, to dla nas jest ogromna frajda.

IMGP8144.JPG
IMGP8633.JPG
IMGP8310.JPG

Walutą Gruzji jest lari, w skrócie powszechnie stosowanym: GEL. Jest to dość silny pieniądz.. Aktualny kurs gruzińskich lari wobec polskiego złotego to mniej więcej  1 GEL = 1.44 zł. Dla ułatwienia można po prostu przyjąć przelicznik 1-1,5, będzie nam bardzo prosto wtedy wszystkie ceny obliczać i orientować się, czy ceny są podobne do naszych krajowych, czy też nie. Orientacyjne ceny jakie możecie spotkać w przydrożnych restauracjach, budkach:

JEDZENIE

  • charczo – 5-8 lari

  • obiad w knajpie: 15-20 lari

  • chaczapuri adżaruli – 5-8 lari

  • jedna sztuka chinkali – 0,5-0,6 lari

  • czurczhel – 4-5 lari

  • chaczapuri: 1-3 lari

PICIE

  • butelka wody 0,5l: 0,5-1 lari

  • Coca-Cola (puszka): 1-2 lari

  • lemoniada 0,3 l: 2-3 lari

  • kieliszek wina w knajpie: 5-8 lari

  • butelka piwa Natachtari: 3-4 lari

IMGP8888.JPG
IMGP8889.JPG

Noclegi: gdzie jak, czy bezpiecznie, w końcu za ile?

Spanie na dziko - z taką formą noclegu nie ma najmniejszego problemu, spaliśmy na przystanku autobusowym, u ludzi, pod sklepem, zawsze bezpiecznie i wygodnie. Musicie liczyć się z tym, że prosząc mieszkańców Gruzji o kawałek miejsca pod namiot, otrzymacie łóżko w domu Gruzina + impreza z stołem pełnym jedzenia, wina, czaczy. 

Możecie spać w hostelach, cena jest zróżnicowana i najwyższa nie musi oznaczać najlepsze warunki. W Mestii znajdziecie nocleg za 30 lari, czasem w cenie jest już śniadanie, wysoko w górach gdzie nie ma hosteli cena będzie wyższa i zapłacicie 50-60 lari za osobę z śniadaniem,czasem kolacją. Z hostelami na szlaku Pętli Swanetii nie ma większych problemów z znalezieniem taniego noclegu w hostelach, są one wkomponowane w obraz gruzińskich wsi czy miasteczek. Ja osobiście zachęcam Was do spania u Gruzinów, nigdy nie odmówią gościny i zawsze dadzą od siebie to, co mają najlepsze.

IMGP8016.JPG
IMGP8165.JPG
IMGP8068.JPG

Gruzja, Pętla Swanetii to przygoda, która zostanie w was na zawsze. Nie jest łatwo pod względem technicznym, fizyczności, szczególnie, kiedy jedziecie z dzieckiem i przyczepką rowerową, jednak nie jest też aż tak trudno, aby trasy nie przejechać. W czasie 14 dni na rowerze spędziliśmy 11 dni w tym czasie przejechaliśmy ponad 500 km, odbyliśmy kilka pieszych trekkingów w wyższe partie Kaukazu, dotarliśmy nad Morze Czarne choć nie było morza w planach. Na swojej drodze spotkaliśmy cudowną przyrodę, wspaniałe góry, wyjątkowych ludzi. 

Pomijając zakup biletów zabraliśmy na naszą dwójkę na dwa tygodnie 380 dolarów - wystarczyło i ta kwota pozwoliła nam normalnie funkcjonować.

Gruzja jest idealną propozycją na wakacje dla każdego podróżnika. Kraina skał i kamieni, średniowiecznych twierdz i klasztorów, soczyście zielonych wzgórz i majestatycznych gór - WARTO - POLECAM!

Zapraszam do naszej krótkiej filmoteki, przeniesiemy się wspólnie do Swanetii -  wysokogórski region Gruzji.

bottom of page