Albania - nieodkryta perełka Europy

Kraj przez lata w totalnej izolacji, powoli otwiera się na świat, Europę. Nie mieliśmy wielkiego planu na nasze spotkanie z Albanią, po prostu postanowiliśmy dotrzeć w ten zakątek Europy z pełną świadomością, że to ostatnia chwila, żeby zobaczyć Albanię nie dotkniętą jeszcze prawdziwą europejskością, zobaczyć Albanię taką jaka jest na początku swojej drogi do bycia perełką w tej części Europy - ma ku temu ogromne predyspozycje, druga strona medalu, czy będzie w stanie je w pełni wykorzystać, aby przyciągać turystów tak jak sąsiadująca Chorwacja czy Czarnogóra... 

Jak dotrzeć, czym, którędy, za ile...

Do Albanii dolecimy samolotem z Warszawy do Tirany z przesiadką np w Wiedniu, można na rowerze jeśli mamy na to czas, można w końcu autem i z perspektywy kosztów jeśli się dobrze zorganizujecie, będzie to najlepsza opcja. Jedyną jej wadą jest przejechanie w jedną stronę ponad 2 tysięcy km, dlatego warto dobrze zaplanować trasę i mieć osobę, która zmieni nas w czasie jazdy. Autostradą dojedziemy do celu relatywnie szybko, musimy jednak za nią płacić. Tańszą alternatywą są drogi mniejszej rangi gwarantujące mega przygody. Musicie pamiętać o jednym, że jadąc przez kraje takie jak Czechy, Słowacja, Węgry należy wykupić winiety. My korzystaliśmy z tanie-winiety.pl Przy zakupie możecie wybrać odpowiednią opcję czasową 7 dni, 30 dni czy więcej. W naszym przypadku zakup winiet uwzględniający drogę powrotną wyniósł 139 zł. Po zakupie wystarczy wydrukować winietę i mieć ją po prostu przy sobie. Koniecznie przeczytajcie co powinniście posiadać w aucie z wyposażenia takiego jak apteczka, żarówki, kamizelki, linka holownicza. To, że pewnych rzeczy nie musimy posiadać na wyposażeniu auta w Polsce nie oznacza, że tak będzie w innych krajach. Doczytajcie, aby nie być nie miło zaskoczonym. Bałkany możecie spokojnie przejechać nie płacąc za autostrady. Bośnia i Hercegowina, Czarnogóra, Albania to konieczność posiadania zielonej karty. Nasza karta wystawiona przez PZU była akceptowana wszędzie i nigdzie nie było potrzeby wnoszenia dodatkowych opłat. Drogami bez asfaltu czasem dziurawymi jak ser szwajcarski, jednak nie płatnymi dotrzecie do Albanii.

Początek poruszania się po drogach w Albanii iście europejski, później zaczyna się już hardcore. Pamiętajcie o jednej zasadzie, w Albanii nie starajcie się być uprzejmym europejczykiem w stosunku do pieszych na pasach, ponieważ jeżeli są dwa pasy ruchu w jednym kierunku, możecie być pewni, że jeśli wy przed pasami zatrzymacie się, jadące auto na drugim pasie nawet o tym nie pomyśli. W Albanii na drodze panuje prawo większego, szybszego, wszyscy wszędzie się wpychają. Jeśli dostaniecie się na rondo w Tiranie lub innym dużym mieście jedźcie z nurtem aut i nie wpadajcie w panikę. Na rondzie jest jak w dżungli, samochody otoczą Cię z wszystkich stron, będą dziesiątki aut w okół Ciebie, ale uwierz mi, jeśli przez myśl Ci przejdzie, że już po Tobie, ze już nigdy nie uda się z tego ronda zjechać - UDA SIĘ, ;-) Po prostu jedź i nie myśl.

Oczywiście uważajcie na prędkość, przepisy. Szczególnie na Bałkanach jest dużo policji, bardzo dużo w Albanii. Całą trasę pokonaliśmy bez mandatu, czyli można. 

Paliwo jest wszędzie droższe niż w Polsce, nie jest jednak tak, że cena zrujnuje Wasz budżet, w naszym przypadku założyliśmy analizując wcześniej ceny paliw w poszczególnych krajach, że na paliwo wydamy tyle a tyle i kropka. Macie paliwowy budżet i nie myślcie o cenach, zresztą różnią się one bardzo często od tych podawanych w sieci, nie jest tak dramatycznie jak czasem malują w internecie. Wszędzie za paliwo na stacjach płaciliśmy kartą. W Albanii nie wszystkie stacje respektują karty płatnicze, tylko te największe, na prowincji przyda się bardziej gotówka